Menu

Sapere aude incipe

A capite ad calcem

Budki handlowe Biecza

ulakrzyprzy

Współczesne funkcje rynku różnią się znacznie od tych, które dominowały w minionych wiekach. Na szczęście Biecz uniknął niebezpieczeństw, które zamieniły tętniące niegdyś życiem centra handlowe w martwe, betonowe pustynie. Tak się stało np. w Łęcznej, w której żaden z trzech rynków nie pełni swojej dawnej, przedwojennej funkcji. Mało kto jednak pamięta, że rynek biecki i ratusz oblepione były budkami targowymi. Większość z nich nie przynosiła miastu chluby, jednak dodatkowe dochody z podatków usprawiedliwiały ten stan rzeczy. Należały do Polaków i Żydów. Handlowano w nich mięsem (St. Smoluchowski, I. Trześniower), towarami delikatesowymi i owocami (M. Paszyński, D. i R. Kurz, R. Meth, M. Mark, Szymańska). W zależności od wielkości, czynsz dzierżawny wahał się od 5 do 17 złotych miesięcznie. Dla porównania dodam, że lekarz miejski Soczyński płacił za mieszkanie 150 zł.
Na płycie rynku miała stanąć stacja benzynowa. Pierwotnie Zarząd Miejski udzielił koncesji na jej wybudowanie Naftalemu Kurzowi, potem zmienił zdanie przyznając zgodę na jej postawienie rafinerii w Libuszy. Jej upadek zakończył ten projekt bezpowrotnie. Katastrofą dla budek była okupacja Biecza przez Rosjan w Wielkiej Wojnie, wszystkie zostały rozebrane na opał. W okresie międzywojennym stawiano je z umiarem, na zdjęciu z 1938 r. już ich prawie nie widać.

157

247

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Grzegorz] *.centertel.pl

    Na Rynku stoją trzy budy handlowe. Zieliński piwo, napoje; Lody podobno własnej roboty, kiosk sprzedaży prasy (na wykończeniu).

© Sapere aude incipe
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci